"List do Boga"

Najprawdopodobniej nie wiesz, co masz dokładnie rozumieć przez słowa "list do Boga".

Na stronie, „Czego potrzebujesz?" napisałam, że przyda ci się zeszyt do pisania takich listów.
Ale, na czym to polega? O co w tym w ogóle chodzi?

Otóż słowa „list do Boga” powinnaś rozumieć dosłownie.
Każdego dnia, najlepiej na wieczór, usiądziesz z długopisem w ręku i napiszesz list do Niego.
Będziesz w nim pisać to, co aktualnie czujesz. To, co Ci akurat przechodzi przez głowę.
Możesz Go przepraszać, możesz Mu dziękować.
Ważne jest to abyś pisała.
Pisz, co Cię zabolało, co Cię uszczęśliwiło.
Niech ten list będzie Twoją osobistą spowiedzią.
Głupie? Może się takie wydawać.
Ale dzięki tym listom zrozumiesz, co w Tobie siedzi.
Wydaje mi się, że jeśli jesteś do tego wierząca, to przyniesie Ci to pomoc.
Szczerze powiem, że sama też piszę takie listy.
I dzięki nim czuję się bliżej Boga.
Dalej głupie?
Ale teraz pomyśl.
Każdy z nas szuka kogoś, kto będzie go kochał takim, jakim jest.
Bóg kocha Ciebie całą.
Razem z bliznami, ranami, łzami, myślami, uczuciami, ze wszystkim.
Możliwe, że teraz myślisz sobie „nie będę do Niego pisać, bo to On na mnie to zsyła”.
A teraz czytaj uważnie.
Jeśli Bóg wrzuca Cię od razu na głęboką wodę, to znaczy, ze widzi w tym sens. On wie, ze masz w sobie tę moc i siłę, aby się wydostać. Zrzuca Ci koło ratunkowe w postaci wiary, a nie żyletki czy tabletek. One są Twoją kulą u nogi i będą ciągną Cię na dno. Musisz chcieć się od nich odciąć. Naprawdę wystarczy tylko chcieć.
Pisz te listy każdego dnia.
Pisz je płacząc lub śmiejąc się.
Możesz przypieczętować je łzami lub rysując uśmiechniętą buźkę w podzięce za lepszy dzień.
Odkąd ja mam problem ze sobą stałam się bardziej wierząca.
Oddałam się Bogu, bo wiem, ze tylko On może mnie uratować.
Ale wiem, że ja muszę mu w tym pomóc.
Tak samo jest z innymi.
Oni mogą wyciągnąć do Ciebie pomocną dłoń i chcieć pomóc Ci wydostać się spod powierzchni, ale to Ty musisz złapać za tą dłoń.
Każdego dnia możesz również z Nim rozmawiać.
Możesz się z Nim wypłakać.
Możesz Mu wtedy podziękować, przeprosić lub poprosić o coś.
Jeśli jakiegoś dnia nie napiszesz listu, to, chociaż z Nim porozmawiaj.
Nie musisz się od razu modlić.
Jemu wystarczy rozmowa.
Za pierwszym razem pewnie będziesz się dziwnie czuła, może zaczniesz płakać.
Może będzie tak już zawsze.
Ale po takiej rozmowie z Nim poczujesz ulgę.
Bo będziesz wiedziała, że Cię wysłuchał.
Że widział i zrozumiał twój ból.
Że usłyszał Twoje prośby.
Że mimo wszystko dalej Cię kocha.
Możesz w dalszym ciągu uznawać to za głupie, ale spróbuj.
Co Ci szkodzi.
I nie martw się.
Jeśli coś Ci nie pójdzie w liście lub rozmowie, zwal to na Mnie.
Ja codziennie z Nim rozmawiam i do Niego piszę.
Przeproszę za wszystkie błędy i poproszę o szczęście dla was.
Możesz uznać mnie i to wszystko, co tu zapisałam za głupie i „szamańskie”, ale to Twój wybór.
Ja Ci mi mogę już tylko życzyć powodzenia.

A jeśli będziesz miała jeszcze jakieś wątpliwości, napisz do mnie na twitterze, lub zostaw pytanie w komentarzu.
Na pewno odpowiem.

Powodzenia skarby x

the fighter. xx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz